Pielgrzymowanie do Rokole

Pielgrzymowanie do Rokole

13 listopada 2016 r. grupa rodzin szensztackich z Chruścic i z Winowa z diecezji opolskiej wraz z s. Kamilą i s. Renatą pielgrzymowała do centrum szensztackiego w Rokole w Czechach. Celem wyjazdu, który miał swój pierwszy, piękny etap w Wambierzycach u Królowej Rodzin, było zapoznanie się z projektem duszpasterskim „Droga Małżeńska”. Projekt powstał na Węgrzech, a obecnie ma już swoje realizacje w Niemczech i w Czechach. Droga obejmuje 15 stacji, które przedstawiają różne etapy życia małżeńskiego i rodzinnego, mogą być okazją do osobistej refleksji, pomocą do ożywienia relacji rodzinnych, zachętą do dialogu…

Niedzielny wyjazd był dla wszystkich uczestników głębokim przeżyciem, poznaniem rodziny szensztackiej w Czechach, odkryciem kolejnego oblicza Szensztatu, doświadczeniem gościnności sióstr.

Pani Monika Dziuba z Chróścic dzieli się refleksją w tego wyjazdu:

„Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co zobaczyłam, ale przede wszystkim tego co usłyszałam. Tak naprawdę to stworzenie ”drogi” ma być celem naszych starań, ale teraz widzę, że przygotowanie jej może mieć ogromne znaczenie. Myślę, że może to  zjednoczyć członków Ruchu Szensztackiego, zwłaszcza rodziny i pozostawić coś z czego będziemy mogli wszyscy korzystać i umacniać się.

rokole003Spotkanie z małżeństwem Kateriną i Jiri Stejskalovi oraz siostrą pani Kateriny, było niesamowite. Widziałam tych ludzi pierwszy raz w życiu, ale miałam wrażenie jakbyśmy się znali od dawna, jakbym przyjechała do kogoś z rodziny. Nawet bariera językowa nie była problemem (oni mówili po czesku, my po polsku, a jak nie mogliśmy się dogadać to po niemiecku). Czesi potrzebowali 400 godzin wspólnej pracy, aby przygotować teren i „Drogę…”.

Najbardziej przejmujące dla mnie było opowiadanie, artystki, która wykonała symbole poszczególnych stacji Drogi. Symbole rokole070wykonane są z gliny, a następnie wypalane. W każdej z nich zawarte jest osobne, inne przesłanie. Słuchając, dało się odczuć głębokie wzruszenie autorki opowiadającej o symbolice dłoni i sposobie przekazania najważniejszych treści. Na pytanie „jak udało wam się to wykonać, powiedziała: „ja robiłam to sama, a reszta się modliła”… Myślę, że to jest bardzo cenna wskazówka, aby wyprosić pomoc w tak wielkiej sprawie, i aby zawierzać rodziny.

Jadąc do Czech miałam już jakieś zdanie po obejrzeniu „drogi małżeńskiej” w Internecie – zarówno wersji w Rokole, jak i w Szensztacie. Ale tak naprawdę to nic nie wiedziałam, bo dopiero rozmowa i przekaz tych rodzin, pokazał co w tym jest najważniejsze. W czasie rozmowy, przy herbacie i pysznym cieście dowiedzieliśmy się więcej szczegółów. Co my z tymi przeżyciami zrobimy zależy od nas, czy to będzie tylko kolejna pielgrzymka w piękne miejsce czy coś więcej?

To tak pokrótce moje przeżycia z tego dnia. Monika”